Rynek drobiu z problemami

Print Friendly, PDF & Email

Polska jest drobiowym potentatem w Unii Europejskiej.  Według danych Komisji Europejskiej ponad 3,1 mln ton mięsa drobiowego opuściło zakłady w Polsce w 2017 roku. W 2018 roku wyprodukuje 3 mln ton drobiu, najwięcej we Wspólnocie. Z tego wyeksportujemy prawie połowę. Prognozy KE na 2018 rok zakładają ponad 7% wzrost produkcji w Polsce, podczas gdy prognozowany wzrost dla Francji i Wielkiej Brytanii to 2-3%, a w Niemczech szacuje się spadek o ponad 4%. Wyraźnie widać, że Polska odstaje od reszty. Do niedawna walczyliśmy o pierwszą pozycję, a teraz przegoniliśmy naszych konkurentów i to mocno.                                                                                                             

Podczas gdy w Unii Europejskiej rośnie presja na nakładanie na branżę drobiarską kolejnych wymogów związanych z dobrostanem zwierząt i bezpieczeństwem żywności, organy UE zezwalają na import do UE mięsa z krajów trzecich pochodzącego z hodowli zakładów, które są kontrolowane w dużo mniejszym stopniu niż te w UE. Taki stan rzeczy budzi niepokój europejskich organizacji drobiarskich, których ważnym członkiem jest Polska. Nic więc dziwnego, że to co szkodzi unijnemu handlowi drobiem, uderza też  w polskich producentów. W Unii sprawdzana jest tylko co czwarta przesyłka drobiu, a z nich odsyłane jest aż 10%. Nie ma wątpliwości, że do Unii nadal przedostaje się mięso, które nie spełnia standardów bezpieczeństwa.

Rośnie presja na nakładanie na branżę drobiarską kolejnych wymogów związanych z dobrostanem zwierząt i bezpieczeństwem żywności

Skąd importujemy mięso do UE? Numerem jeden jest Brazylia, skąd od kilku lat trafia do UE kontyngent 0,5 mln ton drobiu. W 2017 roku wyjątkowo było nieco mniej, bo 0,4 mln ton. Jednak w ramach negocjacji UE z krajami Mercosur Brazylia domaga się zwiększenia kontyngentu o kolejne 90 tys. ton. Istnieją jednak wątpliwości co do spełnienia norm przez producentów tego kraju. A takie dotyczyły w minionym roku .Kiedy okazało się , że ten kraj sprzedawał zepsute mięso. Najgłośniej było o wołowinie. Brazylia jest bowiem największym na świecie producentem  tego mięsa (około 10 mln ton rocznie), ale afera dotyczyła również drobiu. Było to wynikiem braku odpowiedniej kontroli, co wiązało się z praktykami przestępczymi, na których korzystali wielcy eksporterzy. Na drugim miejscu wśród eksporterów do UE znajduje się Tajlandia, która wysłała do UE 265 tys. ton drobiu. Mocno rosną wysyłki mięsa drobiowego z Ukrainy. Podczas gdy jeszcze w 2013 roku import z tego kraju był minimalny, dynamiczny wzrost zaczął się w latach 2014-2015 kiedy to Ukrainie przyznano kontyngenty w ramach układów politycznych. Zostały one w pełni wykorzystane i to w całości przez jeden podmiot: MHP ogromny zakład z 38 kurnikami, który jest jedynym ukraińskim producentem dopuszczonym do rynku UE. MHP opracowało sprytny trick, który pozwala im wysyłać mięso do UE także poza kontyngentem. Według Krajowej Rady Drobiarstwa Ukraina może przesłać tylko 40 tys. ton. Jednak prawie połowa mięsa jest sprowadzana do Europy poza wyznaczonymi dla tego kraju kontyngentami, a także pominięciu ceł. Ma to być możliwe dzięki nowej, zerowej stawce celnej kategorii – pozostałe. W jej ramach przez granicę mięso przewożone jest z kością, dzięki czemu ma inny kod niż filety, czyli filetem nie jest i można eksportować bezcłowo. Żeby nim się stało wystarczy odciąć kość w zakładach produkcyjnych na terenie UE (Holandii, Słowacji) których właścicielem jest MHP, od fileta i jego wartość znacząco rośnie.

Ekologiczny chów drobiu

Kolejnym problemem jest handel z Chinami. To państwo zablokowało import naszego mięsa w związku z zeszłoroczną ptasią grypą i mimo że choroby już w Polsce nie ma, to Chiny nie chcą wrócić do importu drobiu. A wcześniej byliśmy jednym z pięciu państw na świecie, które miało pozwolenie na handel. Oficjalnie opór przed nim wynika z ostrożności chińskich weterynarzy.

UE stale wprowadza kolejne przepisy bezpieczeństwa żywności, warunków chowu, to dobrze bo oczekują tego konsumenci unijni. Warto jednak zaznaczyć, że branża ponosi olbrzymie koszty dostosowania się do tych wymogów, dużo więcej niż branża ukraińska czy brazylijska. Producenci chcą produkować najbezpieczniejszy drób, chcą także by konsumenci wiedzieli, że skoro jedzą europejskiego  kurczaka to jest on najwyższej jakości. Są jednak wątpliwości  czy te same normy spełnia wpływające do nas rokrocznie 0,5 mln ton z Brazylii, a także mięso z Ukrainy czy Tajlandii.

Reasumując producenci drobiu apelują by działać tak, by te same wymagania, które obowiązują unijnych producentów nakładano na importerów. Dziś drób w UE jest najdroższy na świecie właśnie przez określone standardy produkcji. Na Ukrainie koszt wyprodukowania całego produktu (ferma, ubojnia) jest niższy niż średni unijny koszt tylko na poziomie fermy. Skoro UE decyduje się na import, niech chroni rynek i komunikuje konsumentom także w krajach trzecich, że unijny drób jest droższy, ale idzie za tym gwarancja najniższej jakości. Krajowa Rada Drobiarstwa postuluje, by zamiast pojawiających się oznaczeń kraju pochodzenia wprowadzić oznaczenie żywności UE lub Non-ue.

 

dr inż. Tadeusz Plichta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 + 11 =