Znikająca autostrada – berlinka

Print Friendly, PDF & Email

Po zakończeniu I wojny światowej Europę poprzecinały nowe granice. Nie wszyscy się z nimi pogodzili. W Niemczech narodził się pomysł połączenia Berlina z Królewcem nowoczesną autostradą. Później korytarz stał się pretekstem do wybuchu kolejnej wojny. Po latach ta droga zyskała miano berlinki.

Autostrady były wyznacznikiem nowoczesności i rozwoju w III Rzeszy. Powstawały na potęgę. Dlaczego? Przy pracach zatrudniani byli bezrobotnych, których wielu było w czasach kryzysu ekonomicznego w Europie. Mogli zarabiać, więc mogli też wydawać. Napędzano gospodarkę, ale nie tylko. Pracujący przy budowie autostrad ufali rządowi – przecież dzięki niemu mieli na chleb! Oczywiście nie każdy bezrobotny znalazł pracę dzięki masowej budowie dróg – swój los poprawili nieliczni, mimo to efekt propagandowy był zdumiewający.

Za koncepcję budowy autostrad, w tym berlinki, odpowiedzialny był Fritz Todt. Naziści uważali, że każda rodzina powinna być w stanie kupić samochód. W ten sposób mogliby przemieszczać się z jednego końca Niemiec na drugi w krótkim czasie. Sieć dróg stać się miała symbolem jedności narodu. Do tego stopnia pokochano autostrady, że wielu z nich uważało, że wynalazł je… Adolf Hitler

Budowę berlinki rozpoczęto w 1933 roku. Początkowo powstały odcinki Berlin-Szczecin i Elbląg-Królewiec leżące na terenie należącym do III Rzeszy. Co ciekawe, ten drugi miał być jedynie jednojezdniowy z możliwością poszerzenia drogi. Pojawił się jednak problem – autostrada musiałaby przebiegać przez teren Polski, na co nie było zgody. Kwestia korytarza eksterytorialnego stała się jednym z pretekstów wybuchu wojny.

Szkielety i Pan Samochodzik

Po zajęciu terytorium Polski III Rzesza zyskała wolną rękę. Powstał kolejny odcinek drogi aż do Lisowa, a prace ziemne trwały nawet w okolicy Kościerzyny. Wszystko postępowało bardzo szybko – np. most w Knybawie powstał w 18 miesięcy.

Plany były ambitne. Od Barwic berlinka miała się rozgałęziać: jedna jej odnoga miała iść przez Miastko, Bytów i dalej do Elbląga, a kolejna przez Szczecinek, Człuchów, Chojnice, Gdańsk i Elbląg. Po wybuchu wojny zdecydowano się na rozbudowę pierwszej opcji, choć postanowiono zmodernizować odcinek z Chojnic do Malborka. Właśnie ten fragment (Chojnice-Gnojewo) wielu obecnie określa mianem berlinki (choć tak naprawdę nie był autostradą, ale, dobrze wykonaną, drogą ekspresową).

Trasa z Chojnic do Gnojewa była niezwykle nowoczesna jak na owe czasy. Z tym odcinkiem wiąże się kilka ciekawostek. Podczas prowadzonych prac w okolicy miejscowości Kosobudy Niemcy natrafili na około 200 ludzkich szkieletów. Początkowo podejrzewali, że to szczątki z czasów I wojny światowej. Okazało się jednak, że pochowani zostali tam żołnierze szwedzcy. 1 września 1659 roku hetman Czarniecki zaskoczył śpiących Szwedów i stoczył z nimi krwawy bój. Ich ciała pochowano w miejscu, gdzie miała przebiegać berlinka.

Wojska radzieckie, które wkroczyły na ten teren, próbowały rozebrać drogę. Okazało się jednak, że przy próbie podniesienia płyt pękały one. Dzięki tej łamliwości droga się uratowała… i mogła robić karierę w show biznesie. Ścigał się na niej sam Pan Samochodzik.

Obozy wokół berlinki

Wokół terenu autostrady od 1939 roku powstawały obozy pracy – Reichsautobahnlager. Przebywali w nich więźniowie różnych narodowości, a także jeńcy wojenni.

Jeden z takich obozów mieścił się w Zdrojach koło Lipusza. Przebywali tam głównie Żydzi. Do dzisiaj można zobaczyć wzniesienia w pobliżu drogi – to pryzmy ziemi naniesione przez więźniów. Zajmowali się oni także karczowaniem lasu.

Więźniowie musieli ciężko pracować, a racje żywieniowe, które otrzymywali były niewielkie i mało treściwe. Bohaterstwem wykazali się majstrowie, którzy, jako pracownicy cywilni, nadzorowali prace w obozie. Byli to cywile z Lipusza. Robili wszystko, co mogli, by pomóc pracującym w obozie więźniom. Na różne sposoby próbowali dostarczyć im jak najwięcej jedzenia: przemycali do obozu ziemniaki, chleb, a nawet mięso. Dodatkowo, starali się odciążyć najstarszych i najbardziej schorowanych od ciężkiej pracy.

W okolicach Stężycy w 1940 roku powstał kobiecy obóz pracy.  Do dzisiaj pozostały pozostałości budynków, które można odnaleźć w lesie. Trzeba jednak się natrudzić, bo pozostałości budynku są ukryte wśród drzew i krzewów.

Obóz istniał także w Gostomku. Przetrzymywani w nim Żydzi mieli za zadanie zbierać kamienie z pobliskich pól. Okoliczni mieszkańcy, widząc ich cierpienie, zaczęli wieczorami na pola wysypywać ugotowane ziemniaki. Dzięki temu więźniowie mogli choć trochę się wzmocnić.

Po wojnie zaprzestano prac

Wojna okazała się dla drogi łaskawa. Wycofujący się Niemcy zniszczyli jedynie mosty i wiadukty. W czasach pokoju nie powrócono do koncepcji budowy autostrady. Zaczęła niszczeć, zarastać. Obecnie na całej długości trasy można znaleźć porzucone krawężniki, niewybudowane wiadukty, nasypy i wykopy. Pryzmy ziemi zarosły lasem i tylko nienaturalne uformowanie terenu świadczy o tym, że w tym miejscu miała ciągnąć się kiedyś nowoczesna autostrada.

Ślady po dawnych pracach można znaleźć w całym województwie. W Gdańsku wciąż odnaleźć można ślady po wykopach pod autostradę lub drogi, które miały do niej prowadzić. Pryzmy znajdują się w lasach wokół Juszkowa, Straszyna, Białego Boru, Miastka, Gostomka, Cząstkowa czy Stężycy oraz wielu innych miejscach. Na nasypie koło Kościerzyny w latach 70-tych położono tory, nieczynnej już kolei wąskotorowej.

Wiele fragmentów berlinki wyremontowano, ale o części zapomniano

 

Iwona Nody

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen + fifteen =