Sieć podziemnych tuneli – cz.1.

Print Friendly, PDF & Email

Naziści i Krzyżacy – to oni mieli tworzyć podziemne tunele, które według legend do dzisiejszego dnia ciągną się pod ulicami wielu pomorskich miast i wsi. To wytwór wyobraźni czy pod naszymi stopami rozpościera się prawdziwe podziemne miasto?

Lębork ma skrywać liczne podziemne tajemnice. Sprawa nabiera smaczku, ponieważ zgodnie z miejską legendą, to władze miasta i jednostki wojskowej od dziesięcioleci robią wszystko, by o korytarzach nikt nie usłyszał. Kolejna teoria mówi o tym, że to zagraniczne koncerny strzegą swoich wojennych tajemnic w tym miejscu.

Zamek w Lęborku

Korytarze podobno są imponujące – na tyle duże, że kursować w nich miała kolej wąskotorowa. Pod dawnym szpitalem psychiatrycznym, a następnie szkołą dla SS-manów, ma ciągnąć się sieć podziemnych tuneli, schodów zdających się prowadzić donikąd, bunkrów i schowków.

Zarwana ulica ujawniła podziemny sekret

Wszystko miało się rozpocząć od zarwania drogi pod pojazdem gąsienicowym. Podobno świadkowie wydarzenia zobaczyli nie tylko tunel, ale i tory kolei wąskotorowej. W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, miejsce szybko zasypano. Bano się, że ktoś może ucierpieć przypadkowo wpadając do powstałego leja.

Kolejne doniesienia pochodziły od mieszkańców, którzy skarżyli się na zarwaną kanalizację. Po bliższych oględzinach okazać się miało, że to nie kanalizacja, ale tunele prowadzące do jednostki wojskowej.

źródło: museo.pl

Rakiety i sekrety SS

Powstawały coraz to nowe teorie: o podwójnych korytarzach, o tajemnicach kontrwywiadu wojskowego, o broni rakietowej pozostawionej przez nazistów. Tajemnice skrywać ma także „Kanciasta Góra” znajdująca się przy składzie amunicji. Miano tam produkować niesławne rakiety V2, które następnie dostarczano do Łeby. Lębork byłby idealny do takich celów – miał dogodne połączenia kolejowe, a o pracach w podziemiach nikt nie miał się nigdy dowiedzieć.

Mieszkańcy wspominają także o dziwnych kominach na terenie jednostki. Miały one zniknąć zaraz po wojnie. Te systemy wentylacyjne musiały do czegoś służyć. Wyobraźnię rozbudza także historia pięciu SS-manów. Gdy do miasta zaczęły zbliżać się wojska radzieckie, naziści uciekali, ile sił w nogach. Zostało tylko kilku członków SS. Podobno chodzili ubrudzeni cementem, jakby prowadzili prace budowlane. Czy chcieli coś ukryć? Po wkroczeniu Rosjan nie wyjawili swojej tajemnicy. Dlaczego nie uciekli? Co było ważniejsze od ich własnego życia?

 

opracowała: Iwona Nody

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fifteen − 1 =